sobota, 3 września 2016

Oldenlitz, Fontanna Drętwej Wody.

W roku AS1111, gdy jednocześnie w kilku miastach na Wschodzie wybuchła zaraza, rozszerzając się nieubłaganie na Zachód, nadszedł dzień sądu dla pogrążonego w dekadencji i zepsuciu Imperium. Najbardziej wysunięte na wschód ziemie Talabecklandu i Ostlandu zostały całkowicie wyjałowione i musiały zostać porzucone. Najmocniej ucierpiały zatłoczone miasta, a zdesperowani władcy podpalali całe dzielnice przy pierwszym przypadku zarazy. Podróżni podejrzani o przenoszenie choroby byli wieszani, a ich ciała palone przez bezlitosnych strażników dróg. Modlitwy do bogów pozostawały bez odpowiedzi, kapłani umierali na swych ołtarzach, podczas gdy szlachta i bogacze opuszczali obszary miejskie, udając się do stosunkowo bezpiecznych majątków na wsi.

Panujący wówczas Imperator Borys Nieudolny nie dbał o los mieszkańców Lenna Sigmara w najmniejszym stopniu. Ukrył się w pałacu w Carroburg i dopuszczał do siebie tylko najbardziej majętnych i urodziwych ze swoich poddanych. Wszelkie myśli o pladze i pokrytych czarnymi wrzodami wieśniaków były daleko stąd. Dworzanie Imperatora śmiali się, pili i czekali na wygaśnięcie ognisk zarazy.

W tym czasie ludność Imperium dziesiątkowała plaga czarnych wrzodów, a stosy trupów piętrzyły się na ulicach miast i osad. Kiedy na północy wydawało się, że sytuacja nie może być już gorsza, stolicę Nordlandu zaatakowali plugawi Zwierzoludzie. Mieszkańcy Salzenmund, którzy zdążyli opuścić oblegane mury miasta ruszyli wówczas ku położonemu w pobliżu klasztorowi Shallyi, by błagać Panią Miłosierdzia o pomoc. Jednak Shallya milczał, śmierć czyhała na każdym kroku i nikt, biedny czy bogaty, nie miał pewności czy następnego dnia nie wyzionie ducha w okropnych męczarniach. 

Wśród uciekających z Salzenmund była grupa podróżujących konno arystokratów, rycerzy i duchownych, którzy znacznie wysforowali się do przodu, a następnie porzucili poddanych i zabarykadowali się w klasztorze, licząc na to, że grube mury i opieka Pani Miłosierdzia ochronią ich przed szalejącym dookoła Chaosem. Gdy Zwierzoludzie grabili i palili wsie położone na otaczających klasztor wzgórzach, grupa przerażonych chłopów i mieszczan zaczęła dobijać się do bram świątyni. Wystraszeni arystokraci w towarzystwie duchownych i zbrojnych rycerzy zeszli do podziemi, gdzie w rozległych piwnicach i spichlerzach mniszki zgromadziły zapasy wystarczające do wykarmienia chorych i pielgrzymów przez kilka tygodni. Ledwie zamknęli prowadzące do podziemi masywne drzwi, ukryte w jednym z budynków gospodarczych, uciekający przed hordą Zwierzoludzi tłum rozbił bramę i wtargnął na teren klasztoru nadaremno szukając schronienia przed uzbrojoną w kły, pazury i pordzewiały oręż cuchnącą mokrym futrem śmiercią. Jednak duchowni i arystokraci dobrze zabezpieczyli ukryte wejście do podziemi, schronieni za grubymi kamiennymi murami nasłuchiwali krzyków mordowanych chłopów, zarzynanych chorych i gwałconych mniszek. Bowiem stado Zwierzoludzi wdarło się w szturmujący klasztor tłum biedaków, powalając i zabijając każdego, kto stanął im na drodze. Krzyki mordowanych i katowanych odbijały się od klasztornych murów przez wiele długich godzin...

Arystokraci, możni rycerze i duchowni spędzili w ukryciu kilka długich dni, umilając sobie niedolę łapczywą konsumpcją zgromadzonych w piwnicach wędlin, konfitur i serów, które popijali przednimi winami i warzonym przez mniszki piwem. Nie brakowało im także wody, bowiem klasztor miał swoje własne studnie, a nawet fontannę zasilaną świętym źródłem. Powiadają zresztą, że moc wody z cudownego źródła z łaski Shallyi chroniła Siostry Pani Miłosierdzia oraz przebywających na terenie klasztoru chorych i pielgrzymów przed czarną plagą. Gdy pełne bólu i cierpienia okrzyki porzuconych na pastwę losu śmiertelnie rannych ucichły na dobre, ocaleni nie bez żalu postanowili opuścić bezpieczne schronienie i nie oglądając się za siebie wrócić do Salzenmund. Jednak otwierające się na zewnątrz drzwi nie chciały ustąpić, a te które otwierały się do wewnątrz po uchyleniu ukazywały nieprzebyty mur złożony z rozbitych kamiennych bloków, połamanych belek i posieczonych ciał...

Prowadzące do podziemi drzwi zostały zatarasowane przez gruz zburzonych murów budynków, strzaskane belki i dziesiątki rozczłonkowanych ciał posieczonych chłopów, chorych i mniszek. I tak bezpieczne dotąd schronienie zmieniło się w więzienie, hladomornę, komorę śmierci głodowej. Ukrytych w podziemiach było zbyt mało, by gołymi rękami rozbić masywne wrota i usunąć blokujący korytarz gruz. I choć z początku uwięzieni próbowali solidarnie utorować sobie drogę, to dzień po dniu zamknięci w lochach, wystawieni na podszepty Mrocznych Bogów arystokraci, duchowni oraz zbrojni rycerze zmieniali się w głodne polujące na siebie nawzajem bestie...

Zapasy jedzenia, wino i piwo wkrótce się skończyło, studnie wyschły i tylko święte źródło biło jak wcześniej... Jednak aura otaczająca zrujnowany klasztor Pani Miłosierdzia mało miała z tym ostatnim wspólnego. Strach, głód, ból i nienawiść były tak mocne, że zasłona Immaterium nie wytrzymała i rzeczywistość została skażona dotykiem Potęg Chaosu. Święte niegdyś źródło zostało skalane, spaczone i zepsute. Woda tryskająca z położonej na dziedzińcu fontanny miast ukojenia zaczęła nieść otępienie i prowadzący do śmierci pełen bluźnierczych wizji sen…

Wiele setek lat później z klasztoru Shallyi pozostała jedynie ozdobiona szkieletami fontanna i choć bijąca ze źródła woda podobno utraciła swe właściwości, to mieszkańcy wzniesionego na wzgórzu Oldenlitz pozostawili wodotrysk jako pamiątkę koszmarnej plagi z roku AS1111 nie domyślając się jednak, prawdziwego horroru który rozegrał się w zapomnianej świątyni Pani Miłosierdzia i skaził to miejsce na wieki...

***
Dziś mam dla szanownego państwa-draństwa zdjęcia Fontanny Drętwej Wody. Jest to drugi ukończony moduł, który wejdzie w skład makiet do miejskiego stołu do Warheim FS. Krótką historię powstania targowiska możecie przeczyta powyżej, a więcej informacji na temat powstawania targowiska znajdziecie na łamach bloga DansE MacabrE.













Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa historia. Sama fontanna powala na kolana. :) Czuję wielki szacunek do osób, które potrafią tworzyć dobry teren

    OdpowiedzUsuń