poniedziałek, 23 października 2017

Oldenlitz, Plac Trzech Tronów.

Oldenlitz, choć nigdy nie było dużą osadą, to dzięki prężnie działającej gildii kamieniarzy zrzeszającej w swych szeregach uzdolnionych rzemieślników, niemal od samego początku mogło cieszyć się dużą liczbą kamiennych budowli, w tym działającą siecią podziemnych kanałów ściekowych odprowadzających nieczystości poza mury miasta.

Wśród mieszkańców Oldenlitz powtarzanych jest wiele nieprawdopodobnych opowieści o tajemniczych stworzeniach żyjących w kanałach pośród brudu i nieczystości, a odpowiedzialni za utrzymanie infrastruktury kamieniarze oraz straż miejska dość często podsycali plotki, dzięki którym mieszczanie i ich dzieci trzymali się z dala od niebezpiecznych dla niedoświadczonych poszukiwaczy przygód tuneli.


I choć w większości powtarzane przez żądnych wrażeń mieszczan opowieści można włożyć między bajki, to w kilku rejonach miasta, mimo starań rzemieślników, kanały zaczęły w niewyjaśniony sposób zapadać się, a płynące korytem nieczystości zatykały tunele zmieniając się w niebezpieczne zbiorniki trującej mazi i grożących wybuchem skupisk metanu.

Jednym z takich rejonów Oldenlitz jest położony na obrzeżach Plac Trzech Tronów, nazwany tak przez mieszczan z uwagi na trzy znajdujące się tam wychodki, który w ostatnim czasie zmienił się w wiecznie podtopione nieczystościami, cuchnące i duszne bagno. Nieliczni mieszkańcy, którzy wciąż próbowali korzystać z wygódek opowiadali o dziwnych stworzeniach ukrywających się w kanałach oraz złowieszczym śmiechu, dobywającym się z kloaki. A gdy kilku z mieszczan nie wróciło z posiedzeń, mieszczanie zaczęli omijać Plac Trzech Tronów szerokim łukiem.
***
Jak zapewne szanowne państwo-draństwo zdążyło już przeczytać w poprzednich wpisach widoczny na zdjęciach poniżej Plac Trzech Tronów powstał przy okazji #38 edycji Figurkowego Karnawału Blogowego nad którą pieczę sprawuje  Bahior.

Jest to także makieta, która będzie częścią Oldenlitz, miasta w którym toczyć się będą potyczki według zasad gry Warheim FS.

Podobnie jak inne makiety, także Plac Trzech Tronów umieściłem na pleksi o wymiarach 15 x 15 cm. W gipsie szpachlowym naostrzonym gwoździem wyrzeźbiłem bruk. Toalety zrobiłem z balsy i patyczków z zapałek, a zniszczony mur zrobiłem ze styroduru.

Temat październikowego FKB to w przerwie walk i właśnie tą scenę prezentuje siedzący w wychodku i czytający księgę żołnierz imperialny, nieświadomy dobrej zabawy, którą Nurglingi urządziły sobie na tyłach Placu Trzech Tronów.



Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

środa, 28 czerwca 2017

Oldenlitz, Pomnik Gloria Invicta i Mauzoleum Morra.

Działo się to dwanaście stuleci po tym jak Sigmar wódz Unberogenów, zwany Młotodzierżcą, a przez wielu także Młotem na Gobliny zjednoczył przeciw wspólnemu wrogowi osiem ludzkich plemion i został w Reikdorfie koronowany przez Ar-Urlyka na Imperatora. Tamtego dnia położono podwaliny pod mury Imperium. Był to dzień, w którym Gobliny, Orkowie i wszyscy ich bezbożni sojusznicy zostali wypędzeni ze Starego Świata. Dzień w którym ludzie uwierzyli, że mogą niepodzielnie panować nad krainą położoną wzdłuż rzeki Reik. Jakże złudna i naiwna była to nadzieja...

W AS1244, gdy Baronią Nordlandu władał Wielki Książę Einrich Moltke, na polach otaczających Beeckerhoven rozegrała się jedna z największych bitew stoczonych na ziemiach prowincji. Hordy Nieumarłych, dowodzone przez nekromantę Dietera Helsnichta, niemal doszczętnie rozbiły wojska baronii a Elektora i jego gwardię osobistą otoczyły.

Ze zbrojnej świty przy życiu pozostał jedynie pochodzący z Oldenlitz przyjaciel i zaufany Elektora rycerz Hans von Korff oraz jego czterej synowie Ernst, Kurt, Seiger i Vorster. Dosiadający bojowych rumaków wojownicy wiernie trwali u boku Wielkiego Księcia Einricha. Brocząc z licznych ran, w potrzaskanych pancerzach i pozbawieni nadziei na zwycięstwo ludzie mechanicznie odpierali nieustępliwe ataki Ożywieńców. Nie było nadziei, tylko przeraźliwa cisza towarzysząca Nieumarłym, ból ran, ogień trawiący zmęczone mięśnie, pot zalewający oczy i śliskie od czarnej krwi dłonie i przerażający śmiech Nekromanty, bowiem Dieter Helsnicht bawił się nimi tak jak kot bawi się złapaną myszą. Bezwolni Ożywieńcy całkowicie poddani woli Nekromanty nie stawiali zasłon i nie unikali coraz bardziej rozpaczliwych ciosów. I choć Nieumarli jeden po drugim padali u stóp dzierżącego Runiczny Kieł Księcia Elektora i jego przybocznych, to Ożywieńców były setki, a ludzi pół tuzina. Pierwszy padł Ernst, przebity włócznią  odzianego w pordzewiałą kolczugę Szkieleta, później Vorster i Kurt przygnieceni przez tuzin Zombie. Gdy na ziemię z rozerwaną tętnicą upadł Seiger, Hans von Korff oszalał i niepomny na obronę, uderzył ostrogami konia i zaatakował bez opamiętania i litości ciosami długiego miecza wyrąbując sobie drogę do Czarnoksiężnika.

Nekromana zaskoczony nagłym wybuchem furii Hansa von Korffa zawahał się, a gdy od południa rozległ się dźwięk trąb i rogów bojowych w oczach Czarnoksiężnika pojawił się strach. Kilka uderzeń serca później, zza linii drzew wyjechała ciężka konnica a w powietrzu załopotały chorągwie Middenheim i Kisleva. Templariusze Białego Wilka i Husarzy wbili się klinem w niepokonane dotąd oddziały Nieumarłych, a Wielki Książę Nordlandu, wykorzystując zamieszanie w szeregach Ożywieńców zaatakował Czarnoksiężnika. Nekromanta w akcie desperacji wykrzykując bluźniercze inkantacje splótł wokół swych dłoni strzępy plugawej Dhar. Utkany z mroku pocisk trafił w pierś Hansa von Korffa. Twarz szarżującego rycerza wykrzywił upiorny grymas bólu, Hans von Korff w milczeniu osunął się na zad konia z odchyloną do tyłu głową i oczami zasnutymi mgłą, a z pozbawionych czucia dłoni wysunął się miecz i tarcza... Nim Nekromanta zdołał wypowiedzieć kolejny wers bluźnierczego zaklęcia Wielki Książe Einrich Moltke potężnym uderzeniem Runicznego Kła ściął głowę Czarnoksiężnika. W chwilę później Ożywieńcy rozsypali się w pył.

Wielki Książe Einrich Moltke długo opłakiwał swojego przyjaciela, a gdy łzy rozpaczy przestały płynąć z oczu Elektor Nordlandu udał się wraz ze swoją świtą do Oldenlitz, rodzinnego miasta Hansa von Korffa gdzie nakazał mistrzowi gildii kamieniarzy oraz metalurgów i ludwisarzy wzniesienie mauzoleum w którym pochowano Hansa von Korffa oraz jego synów, a następnie ufundował pomnika Gloria Invicta upamiętniającego czyny rycerza.

***
Dziś mam dla szanownego państwa-draństwa zdjęcia pomnika Gloria Invicta oraz Mauzoleum Morra. Jest to kolejny ukończony moduł, który wejdzie w skład makiet do miejskiego stołu Oldenlitz do Warheim FS. Krótką historię powstania pomnika i mauzoleum możecie przeczyta powyżej, a więcej informacji na temat powstawania makiety znajdziecie na łamach bloga DansE MacabrE.












Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

sobota, 3 września 2016

Oldenlitz, Fontanna Drętwej Wody.

W roku AS1111, gdy jednocześnie w kilku miastach na Wschodzie wybuchła zaraza, rozszerzając się nieubłaganie na Zachód, nadszedł dzień sądu dla pogrążonego w dekadencji i zepsuciu Imperium. Najbardziej wysunięte na wschód ziemie Talabecklandu i Ostlandu zostały całkowicie wyjałowione i musiały zostać porzucone. Najmocniej ucierpiały zatłoczone miasta, a zdesperowani władcy podpalali całe dzielnice przy pierwszym przypadku zarazy. Podróżni podejrzani o przenoszenie choroby byli wieszani, a ich ciała palone przez bezlitosnych strażników dróg. Modlitwy do bogów pozostawały bez odpowiedzi, kapłani umierali na swych ołtarzach, podczas gdy szlachta i bogacze opuszczali obszary miejskie, udając się do stosunkowo bezpiecznych majątków na wsi.

Panujący wówczas Imperator Borys Nieudolny nie dbał o los mieszkańców Lenna Sigmara w najmniejszym stopniu. Ukrył się w pałacu w Carroburg i dopuszczał do siebie tylko najbardziej majętnych i urodziwych ze swoich poddanych. Wszelkie myśli o pladze i pokrytych czarnymi wrzodami wieśniaków były daleko stąd. Dworzanie Imperatora śmiali się, pili i czekali na wygaśnięcie ognisk zarazy.

W tym czasie ludność Imperium dziesiątkowała plaga czarnych wrzodów, a stosy trupów piętrzyły się na ulicach miast i osad. Kiedy na północy wydawało się, że sytuacja nie może być już gorsza, stolicę Nordlandu zaatakowali plugawi Zwierzoludzie. Mieszkańcy Salzenmund, którzy zdążyli opuścić oblegane mury miasta ruszyli wówczas ku położonemu w pobliżu klasztorowi Shallyi, by błagać Panią Miłosierdzia o pomoc. Jednak Shallya milczał, śmierć czyhała na każdym kroku i nikt, biedny czy bogaty, nie miał pewności czy następnego dnia nie wyzionie ducha w okropnych męczarniach. 

Wśród uciekających z Salzenmund była grupa podróżujących konno arystokratów, rycerzy i duchownych, którzy znacznie wysforowali się do przodu, a następnie porzucili poddanych i zabarykadowali się w klasztorze, licząc na to, że grube mury i opieka Pani Miłosierdzia ochronią ich przed szalejącym dookoła Chaosem. Gdy Zwierzoludzie grabili i palili wsie położone na otaczających klasztor wzgórzach, grupa przerażonych chłopów i mieszczan zaczęła dobijać się do bram świątyni. Wystraszeni arystokraci w towarzystwie duchownych i zbrojnych rycerzy zeszli do podziemi, gdzie w rozległych piwnicach i spichlerzach mniszki zgromadziły zapasy wystarczające do wykarmienia chorych i pielgrzymów przez kilka tygodni. Ledwie zamknęli prowadzące do podziemi masywne drzwi, ukryte w jednym z budynków gospodarczych, uciekający przed hordą Zwierzoludzi tłum rozbił bramę i wtargnął na teren klasztoru nadaremno szukając schronienia przed uzbrojoną w kły, pazury i pordzewiały oręż cuchnącą mokrym futrem śmiercią. Jednak duchowni i arystokraci dobrze zabezpieczyli ukryte wejście do podziemi, schronieni za grubymi kamiennymi murami nasłuchiwali krzyków mordowanych chłopów, zarzynanych chorych i gwałconych mniszek. Bowiem stado Zwierzoludzi wdarło się w szturmujący klasztor tłum biedaków, powalając i zabijając każdego, kto stanął im na drodze. Krzyki mordowanych i katowanych odbijały się od klasztornych murów przez wiele długich godzin...

Arystokraci, możni rycerze i duchowni spędzili w ukryciu kilka długich dni, umilając sobie niedolę łapczywą konsumpcją zgromadzonych w piwnicach wędlin, konfitur i serów, które popijali przednimi winami i warzonym przez mniszki piwem. Nie brakowało im także wody, bowiem klasztor miał swoje własne studnie, a nawet fontannę zasilaną świętym źródłem. Powiadają zresztą, że moc wody z cudownego źródła z łaski Shallyi chroniła Siostry Pani Miłosierdzia oraz przebywających na terenie klasztoru chorych i pielgrzymów przed czarną plagą. Gdy pełne bólu i cierpienia okrzyki porzuconych na pastwę losu śmiertelnie rannych ucichły na dobre, ocaleni nie bez żalu postanowili opuścić bezpieczne schronienie i nie oglądając się za siebie wrócić do Salzenmund. Jednak otwierające się na zewnątrz drzwi nie chciały ustąpić, a te które otwierały się do wewnątrz po uchyleniu ukazywały nieprzebyty mur złożony z rozbitych kamiennych bloków, połamanych belek i posieczonych ciał...

Prowadzące do podziemi drzwi zostały zatarasowane przez gruz zburzonych murów budynków, strzaskane belki i dziesiątki rozczłonkowanych ciał posieczonych chłopów, chorych i mniszek. I tak bezpieczne dotąd schronienie zmieniło się w więzienie, hladomornę, komorę śmierci głodowej. Ukrytych w podziemiach było zbyt mało, by gołymi rękami rozbić masywne wrota i usunąć blokujący korytarz gruz. I choć z początku uwięzieni próbowali solidarnie utorować sobie drogę, to dzień po dniu zamknięci w lochach, wystawieni na podszepty Mrocznych Bogów arystokraci, duchowni oraz zbrojni rycerze zmieniali się w głodne polujące na siebie nawzajem bestie...

Zapasy jedzenia, wino i piwo wkrótce się skończyło, studnie wyschły i tylko święte źródło biło jak wcześniej... Jednak aura otaczająca zrujnowany klasztor Pani Miłosierdzia mało miała z tym ostatnim wspólnego. Strach, głód, ból i nienawiść były tak mocne, że zasłona Immaterium nie wytrzymała i rzeczywistość została skażona dotykiem Potęg Chaosu. Święte niegdyś źródło zostało skalane, spaczone i zepsute. Woda tryskająca z położonej na dziedzińcu fontanny miast ukojenia zaczęła nieść otępienie i prowadzący do śmierci pełen bluźnierczych wizji sen…

Wiele setek lat później z klasztoru Shallyi pozostała jedynie ozdobiona szkieletami fontanna i choć bijąca ze źródła woda podobno utraciła swe właściwości, to mieszkańcy wzniesionego na wzgórzu Oldenlitz pozostawili wodotrysk jako pamiątkę koszmarnej plagi z roku AS1111 nie domyślając się jednak, prawdziwego horroru który rozegrał się w zapomnianej świątyni Pani Miłosierdzia i skaził to miejsce na wieki...

***
Dziś mam dla szanownego państwa-draństwa zdjęcia Fontanny Drętwej Wody. Jest to drugi ukończony moduł, który wejdzie w skład makiet do miejskiego stołu do Warheim FS. Krótką historię powstania targowiska możecie przeczyta powyżej, a więcej informacji na temat powstawania targowiska znajdziecie na łamach bloga DansE MacabrE.













Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

wtorek, 15 września 2015

Oldenlitz, Pomnik Magnusa Pobożnego

W AS2302 Stary Świat pogrążył się w szaleństwie wojny, głodu i śmierci. I gdy wydawało się już, że wszystko stracone w Nuln pojawił się człowiek, który wezwał sobie podobnych i powstrzymał nadciagające z dalekiej Północy fale Chaosu.

Na rzucone przez Magnusa Pobożnego wezwanie odpowiedziało wielu staroświatowców, zarówno arystokratów jak i mieszczan, a nawet wolnych chłopów oraz wszelkiej maści awanturników.

Wśród zwolenników Magnusa von Bildhofena znalazł się także Lothard von Oldenlitz, pan na zamku Schwarzemstein. I choć hrabia Lothard z racji podeszłego wieku, wiosną AS2302 skończył bowiem 65 lat, nie mógł wyruszyć na wojnę to przeznaczył czwartą część swego skarbca na zaciąg i wyposażenie zbrojnej chorągwi, na czele której postawił swego jedynego syna Ottona von Oldenlitz.

Niektórzy powiadają, że Otton był krnąbrnym i rozpuszczonym młodzieńcem, który ponad swe obowiązki przedkładał pijatyki ze swymi pochlebcami oraz zabawę z miejskimi murwami i udział w tajemnych zgromadzeniach loży... I choć Otton różnił się od swego szlachetnego ojca Lotharda tak jak słoneczny dzień różni się od ciemnej nocy to wciąż pozostawał jedynym dziedzicem pana na zamku Schwarzemstein i ukochanym synem starego hrabiego von Oldenlitza.

Lothard obawiał się o swojego syna, jednak doradcy i poplecznicy hrabiego umacniali go w podjętej decyzji. Wojna - powiadali – zahartuje młodzieńca, wzmocni jego ducha i ciało oraz sprawdzi lojalność towarzyszących mu pochlebców. Bowiem stronnicy w bezpiecznych murach miasta nie odstępowali młodego hrabiego von Oldenlitz na krok, pijąc, jedząc i bawiąc się na jego koszt.

I tak oto wbrew swej woli, latem AS2302 z Oldenlitz w kierunku Middenheim wyruszył młody hrabia Otton, dziedzic pana na zamku Schwarzemstein, który poprowadził do Miasta Białego Wilka oddział kawalerii, pieszych pikinierów i uzbrojonych w łuki myśliwych.

Powiadają, że Otton von Oldenlitz stoczył u boku Magnusa Pobożnego wiele krwawych bitew oraz zobaczył rzeczy, które śmiertelnika pozbawiły by zmysłów. I tak się też stało. Wielka Wojna z Chaosem odmieniła dziedzica pana na zamku Schwarzemstein, który jako jeden z nielicznych żołnierzy z Oldenlitz miał to nieszczęście i pozostał przy życiu.

Po trzech latach służby w armii Zbawcy Imperium hrabia Otton powrócił do Oldenlitz, a mieszczanie z trudem rozpoznali w nim dziedzica Lotharda. Otton zmienił się, w niegdyś pełnych życia i beztroski oczach pojawił się cień, a na marsowym obliczu jedynie z rzadka pojawiał się uśmiech. Bo i młody von Oldenlitz nie miał zbyt wielu powodów do radości. Większość jego stronników poległa w Kislevie rozszarpana przez demony lub zmieniła się w plugawych mutantów. Bliscy i przyjaciele, których zostawił w zdawałoby się bezpiecznych murach miasta zginęli z rąk Bestii lub opuścili osadę uciekając przed zagrożeniem. Zmarł także ojciec Ottona, hrabia Lothard, którego strawił strach o syna oraz niepokój o bliskich i poddanych mordowanych przez pradawne Zło, które zalęgło się w podziemiach miasta.

Zrozpaczony i osamotniony Otton von Oldenlitz przeklął swych zmarłych krewnych oraz towarzyszy i pogrążył się w odmętach szaleństwa. Całymi miesiącami nie opuszczał popadającego w ruinę zamku i całkowicie stracił zainteresowanie sprawami miasta, które miast korzystać z mądrych rządów Magnusa Pobożnego, powoli staczało się w mrok. W murach osady pleniła się przestępczość i herezje, a straż grodu miast pilnować ładu i porządku bez litości ściągała z poddanych coraz wyższe podatki, które Otton przeznaczał na sobie tylko wiadome cele.

I niewiele zabrakło by wewnątrz rozwijającego się i kwitnącego Imperium miasto Oldenlitz zwiędło i zgniło. Gdy z ulic zaczęły znikać młode kobiety i dzieci, a zmasakrowane ciała odnajdywane były w pobliżu zamku zdesperowani mieszczanie, którzy przetrwali Inwazję Chaosu i terror Bestii nie pozwolili szalonemu arystokracie na kolejne szaleństwo. Na czele buntu mieszczan stanął Andreas Maurer, syn mistrza gildii kamieniarzy Josepha Maurera, który kilkanaście lat wcześniej wykonał stojący na Bazarze Pomnik Pięciu. Dzierżąc pochodnie i oręż mieszkańcy Oldenlitz ruszyli na zamek Schwarzemstein, by obalić obłąkanego władcę.

Niewiele wiadomo o tym, co wydarzyło się w murach zamku. Ci z mieszczan, którzy wyszli z płonącego Schwarzemstein żywi zabrali tajemnice Buntu Rzemieślników, jak nazwali przewrót historycy, do grobów. Powiadają, że buntownicy uniknęli kary przedstawiając władzom dowody herezji i czarnoksięstwa jakie miał uprawiać Otton von Oldenlitz.

Przeprowadzono proces skazując pośmiertnie Ottona von Oldenlitza na śmierć oraz pozbawiając go tytułu i nadań. Mieszczanom polecono w ramach pokuty ufundowanie pomnika upamiętniającego Imperatora Magnusa Pobożnego.

Władzę nad miastem przekazano rajcom miejskim, na czele których stanął przywódca Buntu Rzemieślników Andreas Maurer.

Ufundowany przez mieszkańców Oldenlitz Pomnik Magnusa von Bildhofena, zwanego Pobożnym został wykonany przez miejskich metalurgów i ludwisarzy, którzy odlali figury i tablice z brązu pochodzącego z przetopionych dzwonów oraz armat odnalezionych w ruinach Schwarzemstein.
***
Do złożenia prezentowanego poniżej monumentu użyłem niemal wyłącznie części pochodzących z makiet produkcji Games Workshop, wśród których znalazły się cztery posągi świętych Kultu Sigmara oraz cztery gryfony z zestawu Chapel oraz tablice i płaskorzeźby z Imperial Bastion oraz stojący na szczycie Magnus Pobożny reprezentowany przez model Empire General.

Ponadto, aby jeszcze mocniej oddać klimat uniwersum Warhammer Fantasy ozdobiłem pomnik licznymi czaszkami, świecami i księgami oraz kilkoma innymi bitsami.





















Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.